13.12 Wyniki finału Konkursu Ojczyzny Polszczyzny 12 grudnia 2015 r. Pobierz
07.12 Lista finalistów Konkursu Ojczyzny Polszczyzny w szkołach podstawowych Pobierz

O IV edycji konkursu „Słowo daję”
wróć do listy artykułów
Artykuł autor: Jerzy Tarnacki

Zakończyła się czwarta edycja konkursu „Słowo daję”, który wpisuje się na trwałe w rytm działań edukacyjnych szkół biorących udział w przedsięwzięciu od początku jego istnienia. Potwierdza się założenie organizatorów, że forma konkursowa tylko wtedy staje się skutecznym sposobem upowszechniania kultury języka, jeśli towarzyszą jej działania wspierające, od początku zresztą obecne w projekcie edukacyjnej oferty Stowarzyszenia Ojczyzny Polszczyzny: warsztaty dla nauczycieli oraz uczniów, prowadzone przez specjalistów, ostatnio poświęcone zagadnieniom sztuki retorycznej, wykłady profesora J. Miodka, publikacje informujące o poziomie wiedzy językowej oraz umiejętnościach oratorskich uczniów. Wszystkie te formy ujmują język w perspektywie nie tylko komunikacyjnej, ale także aksjologicznej i estetycznej. Pogadanki profesora Miodka nawiązują do korzeni języka z jednej strony, ale i diagnozują kierunek coraz dynamiczniejszych zmian z drugiej, podważając zasadność pomysłów liberalizacji norm językowych: ortograficznych, morfologicznych, składniowych, etc. w imię wygody i praktyczności. Różnorodność polszczyzny to przejaw nie tyle komplikacji języka, co jego bogactwa informacyjnego. Język określa rzeczywistość i jego użytkowników, charakteryzuje ich stosunek do świata, wrażliwość moralną i estetyczną.

Tak oto we wrocławskim OSSOLINEUM tradycja zderza się ze współczesnością. Dwuczęściowy charakter konkursu ma na celu uzmysłowienie uczniom, że intuicja stanowi ważny aspekt komunikacji językowej, jednak wiedza o mechanizmach i funkcjonowaniu języka pozwala wykorzystać jego możliwości i świadomie przeciwstawiać się wszelkim uproszczeniom, schematyzacji oraz wyzwalać wzajemny szacunek rozmówców, wzbudzać ciekawość słuchaczy, pobudzać ich wyobraźnię i emocje, eksponować znaczenie dykcji, brzmienia wypowiedzi, specyfikę mowy ciała.

Wielu nauczycieli przygotowujących uczniów do konkursu traktuje testy językowe jako punkt odniesienia w podręcznikowej i programowej wieży Babel. Okazuje się, że nadmierna dowolność w dydaktyce szkolnej nie sprzyja budowaniu przestrzeni spotkania pokoleń i w języku, i w kulturze. Dlatego autorzy zadań testowych dużą wagę przywiązują do czytania ze zrozumieniem, efektywnym tylko wtedy, gdy czytanie wsparte jest świadomością językową. Pomysłodawcy konkursu już piąty raz pozostają przy opowiadaniu jako podstawie części ustnej konkursu. Dość tu wspomnieć, że opowiadanie jako forma ekspresji człowieka i jego naturalna potrzeba gromadzi tłumy opowiadających i ich słuchaczy na specjalnych spotkaniach na świecie. We Wrocławiu coraz większą popularnością cieszy się organizowany tu już od kilku lat Festiwal Opowiadania. Hanna Krall wielokrotnie powtarza, że nie byłoby jej reportaży literackich bez opowieści bohaterów jej książek

Rzecz znamienna: rozwój cywilizacji - paradoksalnie - buduje bariery między ludźmi, coraz doskonalsze techniczne możliwości przekazywania informacji nie ułatwiają wcale nawiązywania kontaktów interpersonalnych. W ankietach ewaluacyjnych uczniowie często postulują ograniczenie w części ustnej liczby słuchaczy, których obecność stresuje opowiadających. A przecież opowiadanie bez udziału słuchaczy nie może w pełni zaistnieć. Jego kształt ostateczny zależy w znacznej mierze od wyobrażonego (wirtualnego) odbiorcy. Przypomnijmy: jednym z głównych celów konkursu jest przygotowanie ucznia do wystąpień publicznych.

W części ustnej konkursu bardziej naturalnie wypadają uczniowie ze szkół polskich na Wschodzie, mówiąc „twarzą w twarz”, z nastawieniem na słuchacza, co zresztą w części rekompensuje zrozumiałe trudności w doborze słownictwa czy nawet prawidłowych form gramatycznych. Notabene: zdarza się, że poszukiwania językowe na żywo prowadzą do ciekawych odkryć morfologicznych i leksykalnych, logicznie wywiedzionych z systemu; takie neologizmy czy neosemantyzmy bywają niezwykle wdzięczne i urokliwe, podobnie jak cechujące się świeżością wynalazki językowe małych dzieci.

Pora na garść spostrzeżeń wynikających z obserwacji żywego materiału wystąpień konkursowych.

Mimo, a może właśnie na skutek wieloletniego zachłystywania się dydaktyków rozluźnianiem różnego typu rygorów szkolnych, traktowania luzu szkolnego jako oznaki nowoczesności, dzieci słabo radzą sobie w sytuacjach trudniejszych, wymagających właśnie podporządkowania się określonym normom. A tego wymaga również sytuacja opowiadania, nie mówiąc o tym, że życie stawia nas nieustannie w różnorakich sytuacjach stresogennych.

Oto najczęściej dające się zaobserwować podczas wystąpień konkursowych oznaki nieporadności uczniów: przestępowanie z nogi na nogę, bezgłośne poruszanie ustami, zaplatanie palców, miętoszenie rękawa koszuli lub chustki do nosa, wzrok wbity w ziemię lub skierowany w nieokreśloną przestrzeń, postawa „na baczność”, niekiedy z rękami do tyłu. Bez pokonania bariery lęku trudno zapanować nad słuchaczami, ogarnąć ich wzrokiem, wręcz zawładnąć nimi, przekonać wiarygodnością wymyślonej historii, zaciekawić, poruszyć. Czasem uczniowski lęk udzielał się publiczności, jurorów nie wykluczając; niekiedy odnosiło się wrażenie, że oto opowiadacz za chwilę będzie ratował się ucieczką. Co odważniejsi próbowali uporać się ze stresem „superekspresowo”: jeden z uczniów opowiedział swoją historię w 15 sekund, błyskawicznie znikając z pola widzenia. Niektórzy miast koncentrować się w trakcie przygotowania nad formą ekspresji, podejmowali próby uczenia się historii na pamięć i mechanicznego odtwarzania jej potem, pozbawiając opowieść walorów żywej, barwnej, zindywidualizowanej kreacji; znikała gdzieś po drodze osobowość mówiącego, zamieniającego się niekiedy w niepewne, nieruchome medium.

Wyraźny kłopot sprawiał pierwszej piątce opowiadających temat wystąpienia. Zapominali oni, że ich zadaniem nie jest opisywanie reprodukcji dzieł malarstwa, lecz szukanie w nich inspiracji do stworzenia opowiadania mocą własnej wyobraźni. Zbyt mało uczniów kierowało uwagę słuchaczy – choćby od czasu do czasu – w stronę reprodukcji. Tylko jedna osoba „weszła” w obraz, przekonująco urealniając opowiadaną historię. Maleje liczba błędów językowych, choć niektóre z nich powtarzają się uporczywie:

  • manieryczne zmiękczanie spółgłosek c,s,z przez dziewczęta (szczęs’c’ie, trafic’, wiedziec’);
  • nierozszczepianie samogłoski nosowej ę przed spółgłoską zwartą ( piełkna dziewczyna, miełkki puch;
  • fonetyczna redukcja spółgłoski ł przed samogłoską (zaczea uciekać, gupie stworzenia);
  • rozszczepianie samogłosek nosowych w wygłosie (ujrzeli dobroł wróżkeł);
  • nieprzestrzeganie zgodności form gramatycznych (rodzina mieli, ekspedycja szli zam. rodzina miała, ekspedycja szła);
  • mieszanie końcówek wyrazów -ą, -om (szłam długom alejom porośniełtom trawom; przyglądałem się rozległym łąką; to się przytrafiło wielu kobietą);
  • używanie potocyzmów z pogranicza stosowności (urwał mi się film; to był fajny kumpel; zrobiło się czadowo).

Nie oznacza to jednak, że uczniowie wypadający słabiej w części ustnej nie radzą sobie z zadaniami testowymi. Wielu z nich osiąga wyróżnienia, a nawet tytuły laureata; o wynikach ostatecznych przesądza suma punktów z obu części.

Znakomita większość uczestników opowiada coraz lepiej. Z roku na rok obserwujemy poprawę dykcji. Wyraźna, czysta, głośna artykulacja dodaje pewności i stwarza pożądane napięcie między mówiącym i słuchaczami. Odważny, mocny głos dynamizuje i wzmacnia dramaturgię przekazu, eliminuje monotonię. Opowiadający potrafią wykorzystać walory modulacji głosu i ekspresję intonacji, zręcznie kształtują dynamikę i przejrzystość semantyczną opowieści, stosując odpowiednio akcent wyrazowy i zdaniowy, barwę, intonację i siłę głosu, pauzy i przemilczenia, różnicują narrację i partie dialogowe. To w znacznym stopniu efekt rozłożenia w czasie realizacji naszego projektu.


Z uczniowskich wystąpień
Chcieli bawić się oryginalnie: podzielili się na Polaków i Niemców.
Marysia zrozumiała, że miłość ma za długie ręce: zawsze i wszędzie nas złapie.
Królewna żyła potem długo, lecz nie powiem, że szczęśliwie.
Promienie zagrały na dzwonkach owiec, strumień śpiewał swoją odwieczną, potężną pieśń.
Uczucia bawią się w chowanego.



Z notatnika jurora
Oczy biegną w różne strony. Świetna stylizacja językowa. Odważna. Mocny głos. Opowieść zbyt długa (przekroczenie limitu czasu). Opowiada swobodnie, dobry kontakt z widownią. Szuka tekstu w pamięci. Uśmiecha się, ale całość niedopracowana. Dojrzała, dobra dykcja, pewność, opowieść kompozycyjnie zwarta. Intonacją podkreśla niezwykłość historii. Dobra dykcja, ale opowiada mało wyraziście, niepewnie, bez kontaktu wzrokowego ze słuchaczami. Intonacja niezmieniająca się. Patrzy w jeden punkt. Mimika mało wyrazista. Grzeczna uczennica mówiąca w przestrzeń. Opowiada głównie ciałem. Nieruchoma, ale dynamikę buduje głosem. Monotonne akcentowanie podkreślane jednostajnym ruchem głowy. Wystąpienie najlepsze literacko. Panuje nad publicznością. Rozdźwięk między wyrazem twarzy i sensem opowieści.


Z wykładu profesora J. Miodka o prognozowaniu w języku
Prognozowanie w języku, czyli przewidywanie kierunku jego rozwoju, jest równie ważne jak w nauce. Nie można ustalać reguł językowych wbrew woli większości użytkowników. Szybkie tempo zmian współczesnej rzeczywistości powoduje, że obecnie, inaczej niż dawniej, słowniki są zawsze spóźnione względem rozwoju języka. Przez wiele lat obowiązywał wznawiany Słownik poprawnej polszczyzny S. Szobera z 1937 r., dopiero H. Kurkowska dostosowała go do wymogów współczesności. Wcześniej np. żeńskim odpowiednikiem więźnia była więźnica, obecnie więźniarka – przedtem wyłącznie samochód dla więźniów. Przed zmianami współczuło się z kimś, obecnie – komuś.

Najwolniej zmieniają się formy najczęściej używane. Zauważmy: wolne tempo zmian językowych gwarantuje stabilizację w komunikacji.

W słownikach Kurkowskiej i S. Doroszewskiego zaimek ta w bierniku miał postać wyłącznie . S. Markowski zachowuje tę formę dla tekstów pisanych, dopuszczając formę tą w mowie potocznej. Prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości uzyska ona status poprawności również w języku pisanym. Jeszcze 150 lat temu widziało się moję matkę, tamtę stronę lądu. I. Krasicki zachowywał w bierniku końcówkę dla rzeczowników czy zaimków rzeczownych , dla przymiotników (widzę moję starszą siostrę). Dziś – ze względów ekonomicznych – pozostała jedynie koncówka -ą.

Przed tysiącem lat tylko kilkanaście słów w języku polskim miało końcówkę -owi w celowniku (Miodkowi); przyglądano się wtedy gościu (dziś: gościowi). Obecnie proporcje uległy odwróceniu. Do wyjątków należą formy: psu, kotu, księdzu. Współcześnie dominuje końcówka -owi. I tylko dzieci wyprzedzają dorosłych, używając już dziś końcówek jutra i dając coś kotowi, psowi, etc., intuicyjnie wyczuwając ekonomię języka.

Oto inne przykłady niwelacji różnic fleksyjnych: 100 lat temu mówiło się: w Prusiech. Obecnie wszystkie rzeczowniki mają w miejscowniku tę samą końcówkę -ach. Zmianom oparły się nieliczne: w Niemczech, we Włoszech, na Węgrzech.

Rozwój elektroniki niewątpliwie będzie powodował przenikanie do polszczyzny i dostosowywanie do polskiego systemu gramatycznego słownictwa z tej dziedziny. Laptop, esemes, komputer już na dobre zadomowiły się w języku polskim. Nikogo nie dziwi już resetowanie pamięci czy kasowanie przeciwnika.


Z wykładu dr Luizy Rzymowskiej dla nauczycieli uczniów biorących udział w Wielkim Finale
Wykształcanie nawyku głośnego mówienia u osób nieprawidłowo oddychających jest szkodliwe. Oddychanie przeponowe to fundament fonacji, ochrona instrumentu głosowego oraz podstawa wspaniałej dykcji i ekspresji głosu. Prawidłowe oddychanie jest jedynym bezpiecznym dla zdrowia środkiem zwiększania donośności głosu.

Ograniczanie naturalnej ekspresji gestu jest szkodliwe.

Najważniejszym zadaniem nauczyciela przygotowującego ucznia do stresującego konkursu krasomówczego jest wzmocnienie u niego poczucia koherencji w trzech wymiarach: 1. poczucia zrozumiałości (stopień, w jakim osoba postrzega bodźce jako sensowne poznawczo, a informacje jako jasne, spójne, uporządkowane); 2. poczucia zaradności (stopień, w jakim osoba postrzega dostępne zasoby jako wystarczające, aby sprostać wyzwaniu, które tworzą pojawiające się bodźce); 3. poczucia sensowności (stopień, w jakim osoba czuje, że życie ma sens, a jego wymagania są warte wysiłku, zaangażowania czy nawet poświęcenia - ten ostatni wymiar jest najważniejszy). Bez dokładnego wyobrażenia sobie sytuacji konkursowej, bez zrozumienia warunków i wymagań konkursu uczeń nie ma szans, by poczuć się zaradnym. Z kolei uczeń, dla którego kontekst konkursu jest w pełni zrozumiały, może nie doznać poczucia zaradności, jeśli nie został przygotowany retorycznie do kształtowania improwizowanych wypowiedzi. Należy zatem wykonać dwa dopełniające się wzajemnie zadania: po pierwsze przygotować ucznia do uczestnictwa w konkretnej sytuacji, perfekcyjnie mu ją opisać; po drugie przygotować ucznia do występowania publicznego w każdej sytuacji, oswajając go z przemawianiem i rozwijając jego umiejętność żywego opowiadania skierowanego do słuchaczy. Poczucie sensowności zaś pojawi się tylko wtedy, gdy istnieje zarówno poczucie zrozumiałości, jak i poczucie zaradności, oraz gdy uczeń widzi w swoim udziale w konkursie jakiś osobisty cel, który jest dla niego ważniejszy niż konkursowe zwycięstwo. Nauczyciel może pomóc uczniowi ten cel odkryć.

Warto wykorzystać w pracy z uczniem przygotowującym się do konkursu model retoryki klasycznej: (inventio - wynajdywanie tematu i przedmiotu myśli, gromadzenie materiału), dyspozycji (dispositio - kompozycja, funkcjonalne ułożenie wynalezionych elementów mowy), elokucji (elocutio - celowe i stosowne wysłowienie wynalezionych i uporządkowanych myśli), mnemoniki (mneme, memoria - pamięciowe opanowanie mowy, sztuka zapamiętywania tekstu za pomocą specjalnych technik) oraz sztuki wygłaszania mowy (actio, pronuntiatio - właściwe wygłoszenie mowy z odpowiednim użyciem głosu i ruchu ciała). [Uwaga: już w czasach antycznych nauczyciele retoryki uzmysławiali sobie, że jest rzeczą niemożliwą, by dojrzały mówca, nawet najwybitniejszy, wykazywał się nadzwyczajnym talentem w zakresie każdej z pięciu umiejętności retorycznych. Nie oczekujmy zatem od naszych niedorosłych mówców, że będą wykazywać wyrównane umiejętności: jednakowo dobrze opracowywać swój pierwotny pomysł wypowiedzi, jednakowo dobrze komponować wypowiedź, jednakowo dobrze (poprawnie językowo, ciekawie stylistycznie, płynnie, obrazowo, pięknie) się wysławiać, jednakowo dobrze panować nad zapamiętywaniem wymyślonych wcześniej treści i jednakowo dobrze wygłaszać swoje przemówienie we wszystkich aspektach jego reżyserii. Uczeń może błyszczeć talentem w jednej tylko cząstce umiejętności retorycznych - np. doskonale się wysławia, choć nieciekawie komponuje wypowiedź, choć ma ubogą gestykulację podczas wygłaszania - i to wystarczy, i na tym można już zbudować wizerunek wspaniałego gawędziarza.]


Koncentracja: najlepszy sposób na uwolnienie się od tremy
Rafał Blechacz - przykład współczesnego artysty łączącego w stopniu doskonałym trud przygotowania do wystąpień ze sztuką maksymalnego skupienia uwagi na wykonywanym utworze w chwili wystąpienia. Wedle świadectwa jego nauczycielki, młody pianista pokonuje tremę bardzo prędko, po prostu w pewnej chwili "zaczyna słuchać swojego Anioła", czyli oddaje się bez reszty pięknu wykonywanej muzyki, skupia uwagę wyłącznie na tworzeniu swojego dzieła przed zasłuchaną publicznością (i wtedy opuszcza go zdenerwowanie).

Portal EduqrsorPortal Eduqrsor
Organizator konkursu:
STOWARZYSZENIE
OJCZYZNY POLSZCZYZNY
Główni sponsorzy:
Sponsorzy:
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


Patroni honorowi:


Patroni medialni:

kontakt | regulamin
Copyright Nowa Era 2013