13.12 Wyniki finału Konkursu Ojczyzny Polszczyzny 12 grudnia 2015 r. Pobierz
07.12 Lista finalistów Konkursu Ojczyzny Polszczyzny w szkołach podstawowych Pobierz
Swietłana Aleksijewicz:
Kronikarka ludzkiej duszy
wróć do listy artykułów

Artykuł autor: Barbara Lekarczyk-Cisek

Swietlana Aleksijewicz Przedstawiamy sylwetkę tegorocznej laureatki Literackiej Nagrody Nobla – piszącej w języku rosyjskim białoruskiej pisarki Swietłany Aleksijewicz.

Zbieram, śledzę ducha ludzkiego tam, gdzie cierpienie małego człowieka tworzy z niego człowieka wielkiego - pisze tegoroczna laureatka Nagrody Nobla.

Swietłana Aleksijewicz porywa swoimi historiami, inaczej nie sposób określić to, co się dzieje z czytelnikiem, kiedy sięga po jej książki. Czytasz i czujesz, że ich prawda dotyka głęboko ciebie samego... To się zdarza nielicznym, tylko najwybitniejszym pisarzom. "Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy", "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety", "Czarnobylska modlitwa"... - czy to są tytuły reportaży? Aleksijewicz rozsadza schemat gatunku - to jest po prostu wielka literatura, która tematy czerpie z życia.

Wielkie ucho zwrócone ku drugiemu człowiekowi

Sama pisarka tak pisze o opowieściach ludzi:

Są one przede wszystkim twórczością. Opowiadając, ludzie tworzą, piszą swoje życie. Czasem piszą "na nowo" albo coś "dopisują". (...) Ale też każdy fałsz stopniowo się unicestwia, nie wytrzymuje sąsiedztwa obnażonej prawdy. (...) Tu nie wystarczy jedno spotkanie, trzeba wielu seansów. Tak jak sumiennemu portreciście.

Swietłana Aleksijewicz jest portrecistką nie tylko sumienną, ale także utalentowaną. Umie słuchać - to dziś rzadkość. Przed nią ludzie się otwierają, bo jest dyskretna i darzy swoich rozmówców szacunkiem, także współczuciem.

Teksty, teksty. Wszędzie teksty. W mieszkaniach i wiejskich domach, na ulicy, w pociągu... Słucham. Powoli zamieniam się w jedno wielkie ucho - pisze w książce "Wojna nie ma nic z kobiety" - cały czas zwrócone ku drugiemu człowiekowi. "Czytam" głos...

Jak się rodzi pisarstwo

O sobie mówi, że wszystko zawdzięcza ukochanej babci, u której spędziła pierwszych pięć lat życia:

Całe życie miała się za człowieka, który kiedyś był wolny – wiedział, że coś miał, za coś odpowiadał. Ukraińców nie dało się zrusyfikować i skomunizować – jak Białorusinów. Najukochańszy człowiek w świecie – znała na pamięć całe strony z "Kobzara" Tarasa Szewczenki. Został mi po niej stary egzemplarz oraz chusteczka i fotografia.

Rodzice ukrywali się, ponieważ ojcu (zawodowemu wojskowemu, niedoszłemu dziennikarzowi) groziło aresztowanie za to, że ożenił się z kobietą, której siostra odbywała karę łagrów. Nie chciał porzucić żony i córki, więc rodzina musiała "zniknąć". Rodzice Swietłany „zapadli się" więc na wsi Pryśno pod Wietką, na południowo-wschodnich krańcach Białorusi. Tam ojciec Swietłany został dyrektorem szkoły wiejskiej "w budowie", a matka (po bibliotekarstwie na Ukrainie i filologii na Białorusi) - nauczycielką. Tam też zabrali córkę, która niechętnie rozstała się z ukochaną babcią, którą zresztą odwiedzała do końca jej życia - do roku 1981. Za każdym razem, kiedy budowę szkoły kończono, ojca posyłano do kolejnej wsi - z tym samym zadaniem. Ale przynajmniej trzymał się z dala od polityki.

Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowiekaAby móc studiować dziennikarstwo, Swietłana Aleksijewicz musiała wcześniej przez dwa lata pracować w rejonowej gazecie w Narowli. Już na uczelni wyróżniała się talentem, ale dziekan stwierdził, że "nie prezentuje właściwego sowieckiego myślenia, zadaje niezrozumiałe pytania, pisze niezrozumiałe opowiadania. Nie wolno takiej studentki wypuszczać za granicę". Postarał się też, aby po studiach nie pozostała w Mińsku, kiedy w 1972 roku kończyła uczelnię. Po trzech latach spędzonych na głuchej prowincji, dzięki rekomendacji dramaturga Andrieja Makarionoka, została przyjęta do miesięcznika "Nieman", gdzie po roku została szefową działu reportażu. Jej mistrzem stał się Aleksander Adamowicz - szef Związku Literatów Białorusi. Pod jego okiem pisała wiersze, opowiadania, reportaże, spotykała się ze znakomitymi dziennikarzami, zdobywała pierwsze nagrody. Dzięki niemu też odkryła, że uprawiając reportaż, można być jednocześnie artystą, socjologiem, duchownym, psychoanalitykiem, historykiem i dziennikarzem. I tak stawała się znaną na Białorusi reportażystką i pisarką, choć uważano ją za dysydentkę i w 1983 r., na zlecenie białoruskiego KC w Mińsku, udaremniono druk złożonej już na typografii pierwszej książki: "Wyjechałem ze wsi".
Wojna nie ma w sobie nic z kobiety Jeszcze będąc na wsi słyszała od kobiet zupełnie inne od podręcznikowych opowieści o wojnie. Później zapragnęła je spisać. Zaczęła zbierać te wyznania mając trzydzieści lat - trzydzieści lat po wojnie. Aż pięć lat powstawały książki: "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" i "Ostatni świadkowie". Nieprędko się ukazały, bo recenzenci zarzucali im pacyfizm i naturalizm. Dopiero kiedy zaczęła się pierestrojka, relacje kobiet zaczęło drukować czasopismo "Oktiabr" ("Październik"). A kiedy w 1985 roku Michaił Gorbaczow w przemówieniu na 40-lecie zakończenia II wojny światowej powiedział, że „wojna nie ma kobiecego oblicza“, zabrzmiało to jak imperatyw i książka ukazała się w milionowych nakładach. Posypały się gratulacje, odznaczenia, przełożono ją na wiele języków. Sukces miał też drugą twarz: listy protestacyjne z podpisami weteranów wojny, oskarżające pisarkę o oszustwo, fałsz i oczernianie bohaterskiej przeszłości. Wtedy też odeszła z redakcji pisma i stała się niezależna materialnie. Tak powstały kolejne książki: cykl o homo sovieticus: "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka", a następnie "Czarnobylska modlitwa" i "Cynkowi chłopcy".

Od wielu lat Aleksijewicz mieszka poza granicami kraju - we Włoszech, we Francji, w Niemczech, Szwecji, ponieważ panujący na Białorusi system totalitarny nie pozwala jej żyć i wypowiadać się w wolności. Ciągle tam jednak powraca. Uhonorowanie pisarki Nagrodą Nobla przypomina jako żywo sytuację sprzed 35 lat, kiedy to Akademia Szwedzka przyznała tę nagrodę Czesławowi Miłoszowi. Nie był wtedy w Polsce wydawany, lecz objęty cenzurą. I nagle wszystko się zmieniło - zaczęto go przywracać pamięci Polaków: wydawać utwory i prace krytyczne, a wreszcie stało się tak, że powrócił do kraju na stałe. Miejmy nadzieję, że ze Swietłaną Aleksijewicz będzie podobnie. Bo jest to nagroda nie tylko dla niej, ale również dla tych wszystkich jej rozmówców, których historie opowiedziała światu i nie dopuściła do tego, aby o nich zapomniano.

Zbieram, śledzę ducha ludzkiego tam - pisze Aleksijewicz w książce "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" - gdzie cierpienie małego człowieka tworzy z niego człowieka wielkiego. Nie jest dla mnie pozbawionym mowy, znikającym bez śladu proletariatem historii, słyszę jego duszę, rozumiem jej język. Poniżony, rozdeptany, skrzywdzony - przechodząc przez stalinowskie obozy, mimo wszystko zwyciężył. Dokonał cudu.
Dodajmy: nie byłby on widoczny, gdyby nie talent i upór pisarki latami spisującej wypowiedzi tych nikomu nieznanych, skromnych ludzi.

Książki Swietłany Aleksijewicz ukazały się nakładem Wydawnictwa Czarne, w tłumaczeniu Jerzego Czecha.


Portal EduqrsorPortal Eduqrsor
Organizator konkursu:
STOWARZYSZENIE
OJCZYZNY POLSZCZYZNY
Główni sponsorzy:
Sponsorzy:
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


Patroni honorowi:


Patroni medialni:

kontakt | regulamin
Copyright Nowa Era 2013